Ile naprawdę kosztuje posiadanie rzeczy? Ukryte koszty, o których nie myślisz

Kupujemy rzeczy, bo są nam potrzebne. To naturalne. Problem w tym, że bardzo często patrzymy tylko na cenę zakupu, ignorując wszystko to, co dzieje się później. A prawda jest taka, że posiadanie rzeczy kosztuje znacznie więcej, niż nam się wydaje. Nie tylko pieniędzy.

Cena zakupu to dopiero początek

Wyobraź sobie, że kupujesz sprzęt do nowego hobby za 1000 zł. W głowie pojawia się proste równanie: „koszt = 1000 zł”. Ale czy rzeczywiście to jedyny koszt?

Czy kosztem nie jest też miejsce, które dany sprzęt zajmuje w mieszkaniu? Co z serwisowaniem i drobnymi naprawami? A czy fakt, że wydaliśmy już dużo pieniędzy, a hobby nam się jednak nie spodobało, ale nie mamy przez ten zakup pieniędzy na przetestowanie innego?

I nagle okazuje się, że realny koszt jest dużo wyższy.

1. Koszt przechowywania (czyli ile kosztuje miejsce)

Każda rzecz zajmuje przestrzeń. A przestrzeń kosztuje (czynsz, kredyt), jest ograniczona (w małych mieszkaniach nawet bardzo), wpływa na Twój komfort życia (czasami przytłoczenie fizycznymi przedmiotami może przełożyć się na przytłoczenie fizyczne).

Dodatkowo warto pamiętać o tym, że im więcej rzeczy, tym trudniej utrzymać porządek, a także tym mniej miejsca na inne przedmioty (być może ważniejsze). A bywa i tak, że daje nam to większe poczucie chaosu.

2. Koszt użycia (czyli jak rzadko naprawdę korzystasz)

Zadaj sobie proste pytanie: Ile razy w roku używasz tej rzeczy?
Jeśli odpowiedź brzmi raz, dwa razy, albo prawie w ogóle, to koszt jednego użycia potrafi być absurdalnie wysoki.

Przykład. Sprzęt za 800 zł użyty 2 razy = 400 zł za jedno użycie.
I nagle zaczyna to wyglądać zupełnie inaczej….

3. Koszt utrzymania i serwisu

Niektóre rzeczy wymagają czyszczenia, inne serwisowanie, a jeszcze inne wymiany części. Czasem to drobiazgi, a czasem realne koszty.

Do tego dochodzi jeszcze coś ważniejszego, Twój czas i energia. Bo ktoś musi o tym pamiętać, ktoś musi zorganizować tą naprawę. Czyli zawsze ktoś musi poświęcić na to uwagę.

4. Koszt utraty wartości

Warto pamiętać o tym, że z biegiem czasu większość rzeczy traci na wartości, starzeje się technologicznie, a także się zużywa. Czyli nawet jeżeli kupujemy coś nowego, to czasami już po roku jest to mniej warte, a po kilku latach wartość spada drastycznie.

Tak więc są rzeczy, za które płacimy pełną cenę, korzystamy z nich sporadycznie, a koniec końców i tak tracą one większość wartości.

5. Koszt „na wszelki wypadek”

To jeden z najczęstszych powodów zakupów. Kupujemy coś, bo: „może się przyda”, „lepiej mieć”, „kiedyś użyję”. Problem w tym, że większość tych rzeczy nigdy nie jest używana, a mimo to zajmują miejsce, generują chaos i blokują przestrzeń.

Jeżeli zastanawiasz się czy dana rzecz jest używana warto spróbować techniki taśmy klejącej z ostatniego wpisu (poprzyklejaj na rzadko używane przedmioty kawałki kolorowej taśmy, które odkleisz gdy użyjesz dane sprzętu, a w kalendarzu zapisz sobie deadline, w którym sprawdzisz, na jakim sprzęcie kawałki taśmy nadal są przyklejone…).

A gdyby tak nie musieć posiadać?

No właśnie. Bo istnieje alternatywa, czyli korzystanie bez konieczności posiadania. Zamiast kupować używasz wtedy, kiedy potrzebujesz, nie przejmujesz się przechowywaniem, nie martwisz się serwisem, nie „zamrażasz” pieniędzy w rzeczach. Brzmi super?

Wypożyczanie zmienia perspektywę! Zamiast myśleć „czy warto to kupić?” zaczynasz myśleć „czy warto to mieć na stałe?”, a odpowiedź bardzo często brzmi „nie”. Głównie dlatego, że potrzebujesz tego tylko na chwilę, chcesz coś przetestować albo po prostu nie chcesz kolejnej rzeczy w domu.

Wniosek? Nie wszystko trzeba mieć na własność

Posiadanie rzeczy samo w sobie nie jest złe. Ale warto wybierać je świadomie, rozumieć ich realny koszt oraz wiedzieć, kiedy lepiej z nich po prostu… skorzystać, bez konieczności kupowania.

Następnym razem, gdy będziesz coś kupować, zadaj sobie jedno pytanie:
Czy naprawdę chcę to mieć… czy tylko tego potrzebuję na chwilę

To jedno pytanie może zmienić naprawdę dużo.

Jeśli chcesz być na bieżąco i zobaczyć, jak w praktyce będzie można łatwo wypożyczać rzeczy od innych – zapisz się do naszego newslettera i śledź rozwój Prunti.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *